t3
Tomasz Feruś ur. się 2 lutego 1921 r. w Turaszówce, koło Krosna (dziś jest to dzielnica tego przemysłowego miasta). W okresie międzywojennym Krosno należało do województwa lwowskiego. Rodzice Tomasza, tj. Paulina Feruś, z domu Nawrocka, i Marcin prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne, które nie zabezpieczało w pełni potrzeb dziesięcioosobowej rodziny, dlatego ojciec pracował także poza rolnictwem, jako ślusarz.

Tekst „Walczył o wolną Polskę na morzu, czyli o torpedyście z „Błyskawicy”, traktujący o życiu Adama Pieluszczaka, opublikowaliśmy w „ Gazecie Drezdeneckiej” we wrześniu 2016 r. (nr 7, s. 6-7). Tekst ten zamieściliśmy także w wydaniu internetowym naszej gazety. Przeczytało go tysiące osób, w tym także Stanisław Feruś ze Strzelina. On to podzielił się ze mną telefonicznie wewnętrznymi przeżyciami, które zrodziły się w nim pod wpływem treści artykułu. Stanisław Feruś poinformował mnie jednocześnie, że jego stryj Tomasz Feruś także służył na „ Błyskawicy” i po powrocie do kraju miał podobne kłopoty  jak Adam Pieluszczak. Drogą internetową przesłał mi skrótowe informacje na temat zasłużonego marynarza, które okazały się niewystarczające do napisania artykułu. Umówiliśmy się więc na spotkanie, które odbyło się w Drezdenku, 22 kwietnia br. W  tym to dniu bratanek Tomasza i jego żona Agata najpierw odwiedzili Stanisławę Nowak i Henryka Pieluszczaka w Gościmiu, u których zeskanowali wszystkie udostępnione im zdjęcia z albumu ich ojca – Adama Pieluszczaka, torpedysty z „Błyskawicy”, a później przyjechali na umówioną rozmowę. Dodatkowe, bardziej szczegółowe, informacje o Tomaszu Ferusiu, wraz z wcześniej uzyskanymi, pozwoliły na napisanie tego tekstu.

Tomasz Feruś ur. się 2 lutego 1921 r. w Turaszówce, koło Krosna (dziś jest to dzielnica tego przemysłowego miasta). W okresie międzywojennym Krosno należało do województwa lwowskiego. Rodzice Tomasza, tj. Paulina Feruś, z domu Nawrocka, i Marcin prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne, które nie zabezpieczało w pełni potrzeb dziesięcioosobowej rodziny, dlatego ojciec pracował także poza rolnictwem, jako ślusarz.

Syn Tomasz, po skończeniu szkoły podstawowej w Odrzykoniu[1], uczył się w Zasadniczej Szkole Zawodowej, zlokalizowanej przy zakładach lotniczych. A po jej ukończeniu pracował w tychże zakładach jako spawacz.

Po klęsce wrześniowej razem z bratem bliźniakiem – Franciszkiem i bratem starszym od nich Józefem, kapłanem, misjonarzem- saletynem, opuścili rodzinne strony i udali się w kierunku wolnej jeszcze Francji. Wychowani w duchu miłości do kraju ojczystego nie mogli pozostać bezczynni, a zamierzali walczyć o wolność Polski i ratowali się przed wcieleniem do obcych wojsk niemieckich, czy w przypadku ucieczki w kierunku Lwowa wcieleniem do Armii Czerwonej albo zesłaniem na Sybir. Nocą, na rowerach, przejechali przez terytorium Węgier i w niedługim czasie dotarli do Budapesztu (około 430 km), gdzie dostali lewe paszporty jako Żydzi, uciekający do Palestyny. Przy pomocy finansowej przyjaciela Józefa Ferusia dostają się do Bukaresztu. Następnie przez Rumunię, Jugosławię przyjeżdżają do Włoch. W zeszycie ewidencyjnym Marynarki Wojennej (notatka na okładce) można przeczytać: „Przekroczył granicę rumuńską 28 września 1939 r. Kierował się przez Jugosławię, Włochy”. Dotarli do Lyonu 4 października 1939 r. We Francji ich drogi się rozeszły. Ksiądz Józef powrócił do Włoch i zamieszkał w zgromadzeniu saletynów w Turynie, gdzie przeżył całą wojnę, pełniąc posługę duszpasterską. Radosne było spotkanie księdza Józefa z oddziałem Polskiej Armii, który przez Monte Casino, Ankonę, Mediolan dotarł do Turynu. Zawiązane znajomości oraz posługi duszpasterskie ułatwiły księdzu Ferusiowi emigrację do Stanów Zjednoczonych. Bracia – bliźniacy Tomasz i Franciszek rozdzielili się we Francji.

W grudniu 1939 r. minister spraw wojskowych gen. Władysław Sikorski wyraził zgodę na ogłoszenie zaciągu ochotniczego do marynarki wojennej Polaków z terenu Francji. Zaciąg obejmował ludzi młodych, urodzonych w latach 1920-1922. Na apel zgłosiło się 997 ochotników, z których do służby na morzu przyjęto 336, w tym także Tomasza Ferusia. Natomiast Franciszk Feruś wstąpił do 2 Dywizji Strzelców Pieszych pod dowództwem gen. dyw. Bronisława Prugar-Ketlinga. 2 DSP 18 i 19 czerwca 1940 r. stoczyła bitwy z niemieckimi wojskami pancernymi o miasteczko Maiche i na wzgórzach Clos du Doubs. Po wyczerpaniu amunicji podjęto decyzję o wycofaniu wojsk do Szwajcarii. O świcie 20 czerwca 2 DSP, w kilku miejscach, przekroczyła granicę, w liczbie około 13.000 ludzi. Straty bojowe dywizji wyniosły: 41 zabitych, 134 rannych, 2544 zaginionych lub wziętych do niewoli. Żołnierze 2 DSP przetrwali tam cały okres wojny. Franciszek Feruś skończył w Szwajcarii studia w obozie studenckim Winterthur, uzyskując dyplom mgra filozofii. Oprócz niego takie dyplomy uzyskało jeszcze 8 polskich żołnierzy. Plutonowy podchorąży Franciszek Feruś, ojciec Stanisława, powrócił do kraju jesienią 1945 r. lub na samym początku 1946 roku. Jako osadnik na ziemiach odzyskanych osiedlił się w Strzelinie, gdzie przez długie lata był dyrektorem Strzelińskich Fabryk Mebli. Zmarł nagle 8 czerwca 1974 r., w wieku 53 lat, pozostawiając drugą żonę( pierwsza, z którą miał pięcioro dzieci, zmarła w 1956 r.) i dziewięcioro dzieci. Stanisław, który zabiega obecnie o utrwalenie pamięci po zapomnianym stryju, miał wtedy 7 lat.

Ks. Józef Feruś, po wojnie, najpierw wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a w 1949 r. został przeniesiony do Kanady. W Beausejour, pod opieką ks. proboszcza, Piotra Jaworskiego, pracował jako wikariusz. Po śmierci proboszcza w 1959 r. przejął odpowiedzialność administracyjną za całą parafią. Za sumienną pracę zostaje przez Stowarzyszenie Polskich Kombatantów odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, w 1972 r. W ostatnich latach pracy duszpasterskiej opiekował się kaplicami w Cloverleaf i w Stead. Chorował na cukrzycę. Zmarł na zawał serca 6 czerwca 1973 roku,  przeżywszy 62 lata.

Powróćmy do losów głównego bohatera. Przebywał on jakiś czas w obozie Coetqidan, we Francji. Tu, będąc w 2 komp. baonu szkolnego, został odpowiednio przeszkolony i tu też złożył uroczystą przysięgę, po której 15 maja 1940 r. został zaokrętowany na „Błyskawicę”. „Błyskawica”, która od 1 maja 1976 r. jest okrętem Muzeum Polskiej Marynarki Wojennej, została wybudowana w 1936 r. w stoczni John White w Cowes, w Anglii. Do służby w polskiej marynarce wojennej weszła w 1937 r., a jej pierwszym dowódcą był komandor porucznik Tadeusz – Podjazd Morgenstern. Był to nowoczesny niszczyciel, mający w uzbrojeniu: 8 dział 102 mm, 8 nkm 13,2 mm, 4 wyrzutnie torpedowe, 4 miotacze i 2 wyrzutnie bomb głębinowych. Całkowita długość okrętu – 114 m, a szerokość maksymalna 11,3 m. Według projektu załoga miała liczyć 192 oficerów, podoficerów i marynarzy. W rzeczywistości oscylowała w granicach 200. Drugim dowódcą, od 4 stycznia 1938 r., był komandor podporucznik Włodzimierz Kodrębski. W obliczu zbliżającej się wojny trzy polskie okręty wojenne: „Grom”, „Burza” i „Błyskawica”[2] 29 sierpnia wypłynęły z Gdyni i udały się do Anglii. Najpierw zacumowały w Leith, a później w Rosyth. Kiedy Wielka Brytania i Francja 3 września 1939 r. wypowiedziały wojnę Niemcom, polskie okręty, u boku floty angielskiej, przystąpiły do działań wojennych na morzu.

Wkrótce też nasz niszczyciel wziął udział w osłanianiu ewakuacji wojsk alianckich z Dunkierki do Anglii. Była to operacja na wielką skalę, gdyż w Dunkierce znalazło się blisko czterysta tysięcy żołnierzy alianckich, głównie brytyjskich. W operacji, której nadano kryptonim „Dynamo” wzięło udział 848 statków morskich i 150 okrętów bojowych, w tym słynna „Błyskawica”. 29 maja 1940 r. Błyskawica odholowała do Dover uszkodzony i przechylony na jedną burtę brytyjski niszczyciel „Greyhound” z tysiącem żołnierzy na pokładzie. 30 maja uratowała 15 rozbitków niszczyciela „Sirocco”. Tomasz Feruś był wtedy po raz pierwszy w życiu zaokrętowany, służył na okręcie od jedenastu dni. Miał zaledwie dziewiętnaście lat.

26 maja 1940 r. „Błyskawica” wraz z niszczycielem brytyjskim „Galateą” patrolowała wody La Manche. Gdy znalazła się w porcie wraz z niszczycielem brytyjskim „Vegą” w nocy z 27 na 28 maja zostały zaatakowane przez niemiecki samolot, ale artylerzyści, a wśród nich Tomasz Feruś, odparli atak.

4 grudnia 1940 roku sztorm o sile 10 do 11 stopni w skali Beauforta, spowodował poważne szkody na pokładzie. Awarie steru usunięto dzięki ofiarności poruczników Franciszka Czelusty i Zbigniewa Węglarza[3] oraz towarzyszących im dwunastu marynarzy. Przechyły okrętu dochodziły do 62 stopni. Załoga była u  kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Po trzydziestu godzinach sztormowania okręt wreszcie wziął kurs na Greenock. Usuwanie uszkodzeń trwało do 10 lutego 1941 r.

Od 30 sierpnia 1941 r. do 11 października 1941 r., Tomasz Feruś służył na ORP „Krakowiak”