z17295616AMP,Ruda-Pilczycka--palac-Zamoyskich--obecnie-siedziba
Pośrodku lasu, na poboczu drogi, od strony zachodniej, stał za moich młodych lat i nadal dzielnie się trzyma duży drewniany krzyż, a na nim napis: „Od nagłej niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”. Krzyż postawiono dla upamiętnienia Stanisława-Kostki Zamoyskiego, syna hrabiego, który zginął 30 maja 1939 r. w katastrofie samolotu RWD 13 w Międzyrzeczu Podlaskim

Mój rodzinny Stanisławów należy do parafii Czermno, ale na msze rezurekcyjne i pasterki chodziliśmy do Pilczycy, która ma neogotycką imponującą świątynię, budowaną z przerwami w latach 1930-1960. W budowie kościoła wydatnie pomogło hrabiostwo Władysław i Zofia Zamoyscy z Rudy Pilczyckiej,  którzy przeznaczyli na ten cel kamień, cegłę i drewno. Idąc do kościoła, trzeba było wyjść o 5.00 rano, przejść pięciokilometrowy odcinek szosy, prowadzącej z Radomska do Kielc. Szło się najpierw przez parcelę chłopską, a za nią i za mostkiem, przydrożnym rowem, przy brzegu lasu, do połowy lat 50. był prawie zapomniany grób nieznanego partyzanta. Tylko od czasu do czasu jakaś anonimowa osoba kładła na nim gałązkę z kwiatami rudbekii dwubarwnej, która jako bylina rosła niemal w każdym wiejskim ogródku. Później szło się przez były  hrabiowski wysoki, gesty las sosnowy, w którym jodły, świerki i dęby dodawały tajemniczości. Pośrodku lasu, na poboczu drogi, od strony zachodniej, stał za moich młodych lat i nadal dzielnie się trzyma  duży drewniany krzyż, a na nim napis: „Od nagłej niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”. Krzyż postawiono dla upamiętnienia Stanisława-Kostki Zamoyskiego, syna hrabiego, który zginął 30 maja 1939 r.  w katastrofie samolotu RWD 13 w Międzyrzeczu Podlaskim. Razem z nim zginął hrabia Jan Tyszkiewicz. Stanisław Zamoyski był wielkim patriotą. W okresie międzywojennym służył w sławnym Pułku Ułanów Krechowieckich, który zapisał się  złotymi zgłoskami w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Za lasem rozciągają się rozległe pola, które chłopi otrzymali w ramach reformy rolnej 1945-1947. Dziś biegnie przez nie  Centralna Magistrala Kolejowa. Ale żeby wsiąść do Pendolino (z wł. „wahadełko”), trzeba jechać do Włoszczowej lub Opoczna, bo najbliższy przystanek kolejowy zlikwidowano. 400 m za wiaduktem kolejowym zaczyna się wieś  Ruda Pilczycka, w której nad rzeką Czarną Zamoyscy mieli pałac, budynki gospodarcze, park, ogród, tartak i młyn.  Cegielnię i stawy mieli trzy km dalej, tj. w Pilczycy. Majątek hrabiego to 4080 mórg, w tym lasów 2250 (morga to ok. 0,56 ha). Po zajęciu pałacu przez Niemców we wrzesniu 1939 roku hrabia przeniósł się do hrabiów Raczyńskich, do Złotego Potoku k. Częstochowy. Zmarł 1 maja 1940 roku. Miał głęboki uraz psychiczny z powodu ustawicznego okradania jego majątku, dlatego po śmierci  kazał się pochować owinięty w prześcieradło, żeby złodzieje  nie ukradli mu garnituru. W pałacu Zamoyskich, rozbudowanym po wojnie, utworzono  w 1951 roku  Dom Pomocy Społecznej „Etola”, dla osób niesprawnych intelektualnie (120 miejsc). Średni miesięczny koszt utrzymania jednego mieszkańca wynosi aktualnie 4. 450 zł. Ruda Pilczycka żyła od dawna pod niezwykle silnym odziaływaniem gospodarczym i kulturalnym dworu, co wpływało korzystnie na życie mieszkańców tej miejscowości. Rudzoki, tak ich pogardliwie nazywaliśmy, nosili się z pańska. Kobiety chodziły już w płaszczach, a nie w samodziałowych zapaskach, mężczyźni nosili kapelusze, a do kościoła małżeństwa chodziły parami, a nie w luźnym szyku jak moja rodzina. Mieli też bardziej zadbane ogrody, z dużą ilością drzew owocowych. Idąc przez Rudę Pilczycką w kierunku kościoła, szło się lekko pod górkę, a po niej wychodziło się na otwartą przestrzeń, z której roztaczała  się panorama Pilczycy, a w niej górujący wielkością kościół pw. św. Michała Archanioła. Za moich młodzieńczych lat proboszczem parafii, do której należało 15 wiosek, był ks. Wacław Ośka. Był on uzdolniony oratorsko i wygłaszał przykuwające uwagę i wzruszające  kazania. To piękne kazania proboszcza i chór kościelny, który prowadziła wyraźnie starsza od niego jego ciotka, były magnesem przyciągającym wiernych do kościoła i to nawet tych, którzy jak moja rodzina, nie należeli formalnie do pilczyckiej parafii. Kościół w latach 50. nie miał jeszcze wieży. Budowa wieży to cała historia. Choć już ks. Wacław Ośka (1938-1965) zbierał pieniądze na ten cel, to dopiero w latach 1974-1976 zasklepiono wieżę, wybudowano jej górną część i pokryto blachą. W 1979 roku wieżę poświecił ks. biskup Piotr Gołębiowski. Msza rezurekcyjna w Pilczycy miała podobny przebieg jak msze w innych kościołach chrześcijańskich w Polsce i trwała ok. półtorej godziny. W kościele a i w czasie procesji, która trzy razy go obchodziła, trzymałem się blisko moich sąsiadek z naprzeciwka Aliny i Teresy, uzdolnionych wokalnie, które śpiewały z uczuciem pieśni na cześć Chrystusa Zmartwychwstałego. Nie pomagałem im w śpiewie, bo Bóg poskąpił mi słuchu muzycznego i nie chciałem fałszować rezurekcyjnych melodii. Podniosła atmosfera uroczystości wpisywała się głęboko w moją wrażliwą duszę i mieszka w niej do dnia dzisiejszego. Ale kościół w Pilczycy, na początku lat 50., nie miał jeszcze  ogrzewania, a poranki w marcu i kwietniu są przeważnie bardzo chłodne, stąd radość z powodu Zmartwychwstałego Chrystusa nie była pełna. Po czterech godzinach od wyjścia z domu wracaliśmy do niego zmęczeni i zziębnięci, ale wewnętrznie zadowoleni z powodu spełnienia chrześcijańskiego obowiązku.

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *